Real time web analytics, Heat map tracking

Rok 2007

13. stycznia

Doczekaliśmy się wreszcie nowego nagłośnienia w kościele. Stare, choć akustycznie dostrojone świetnie, czasami po prostu odmawiało posłuszeństwa. Z reguły wtedy, kiedy było najbardziej potrzebne, np. w czasie pierwszego bierzmowania, jakiego udzielał w tym kościele ks. biskup Jan. Czasami też słyszeliśmy w czasie Mszy św. przez głośniki audycję radiową w języku rosyjskim. Nowe pod względem jakości dźwięku wyraźnie ustępuje staremu. Ma jednak być niezawodne na długie lata. Dobrą opinię o wykonawcy, p. Edwardzie Majewskim ze Świętajna k/Szczytna, wydało kilku księży z naszej diecezji, którzy od lat użytkują nagłośnienie wykonane przez niego. Ma być bezawaryjne. Takiego nam było trzeba.

 

7. i 14. stycznia

Zaprosiłem w tych dniach do siebie tych, którzy chcieliby lepiej zrozumieć alkoholików, na ile w ogóle może alkoholika zrozumieć niealkoholik. Obejrzeliśmy bardzo dobrze – moim zdaniem – przedstawiający chorobę alkoholową film „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”. Zdecydowałem się go pokazać z kilku powodów: 1. żeby nauczyć się patrzeć na alkoholika jak na człowieka chorego, który bardzo cierpi, a nie na złoczyńcę i oprawcę; 2. żeby pokazać, jak alkoholizm rujnuje życie tych, którzy mają bezpośredni stały kontakt z alkoholikiem; 3. żeby dać nadzieję na wyjście z tego impasu, bo film zawiera wyraźne przesłanie nadziei zarówno dla uzależnionych (alkoholików), jak i współuzależnionych (koalkoholików). Sam byłem wręcz porażony realizmem obrazów, zwłaszcza tych, które pokazują wewnętrzne przeżycia i kojarzenia, dokonujące się w psychice domowników alkoholika. Bez trudu rozpoznawałem w nich siebie, bo sam jestem dzieckiem alkoholika. W naszej parafii większość (tak!) rodzin cierpi z powodu nadużywania alkoholu. Nie potrafię podać dokładnej liczby, bo rodziny alkoholowe są często perfekcyjne w ukrywaniu swojego dramatu przed światem zewnętrznym. Są jednak pewne reakcje i zachowania, których nie da się ukryć ani „podrobić”, a które wskazują niezawodnie, z jaką chorobą mamy do czynienia. Cała trudność polega na tym, że pomóc komuś - i sobie samemu - można dopiero wtedy, gdy nastąpi przyznanie się do problemu. Miałem (nikłą – dlaczego? właśnie o tym pisałem – ale jednak) nadzieję, że film pomoże otworzyć się przynajmniej niektórym i powstanie temat do rozmowy i płaszczyzna porozumienia, i otworzy się droga wyjścia. No, niestety, były co najwyżej komentarze typu: „jak to niektórzy mogą się stoczyć!”. A przecież dziś są wreszcie skuteczne sposoby przezwyciężenia takiego kryzysu. Mamy na świeżo za sobą świętowanie nocy noworocznej. To jedna z okazji, by wejść na drogę samozniszczenia. To jedna z okazji, kiedy nieletni otrzymują alkohol do wypicia z rąk własnych rodziców, wujków, starszych kuzynów czy wreszcie innych nieletnich… I tak zaczyna się piekło. W Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (1.I) zawsze drastycznie spada liczba przystępujących do Komunii św.

 

27. stycznia

O godz. 18.00 odbył się w kościele koncert kolęd w wykonaniu p. Ireny Jarockiej. Organizatorem były władze Gminy Miłoradz na czele z Wójtem, p. Tadeuszem Bilińskim. W ten sposób rozpoczynamy obchód 660-lecia urodzin bł. Doroty z Mątowów (Mątów) Wielkich. Było bardzo zimno. Pomimo pewnych niedociągnięć organizacyjnych, spowodowanych z jednej strony „wymuszaniem” warunków nie do spełnienia, a z drugiej godzeniem się na nie z pełną świadomością, że są niewykonalne, i liczeniem na to, że „jakoś to będzie”, koncert należał do bardzo udanych. Frekwencja była niezła. Temperaturę w zakrystii i w prezbiterium udało się podnieść na tyle, że artystka, początkowo opatulona w ciepły płaszcz i szal czy chustę, zaczęła się „odwijać” i „rozpinać”. Jestem jej szczególnie wdzięczny za ciepłe wspomnienie o spotkaniu z Janem Pawłem II. P. Irena Jarocka obecnie więcej mieszka w Stanach Zjednoczonych niż w Polsce i ten wpływ nowego środowiska na jej postawę zaznacza się bardzo wyraźnie. Przeżyliśmy dzięki niej piękny, ciepły, choć styczniowy wieczór. Niech dobry Bóg wynagrodzi!

 

18-25. lutego

Niech imię Pańskie będzie błogosławione teraz i na wieki! W tych dniach ośmioro z naszych dorosłych parafian uczestniczyło w Rekolekcjach Ewangelizacyjnych Odnowy (REO) w Dobrym Mieście. Nauczony własnym doświadczeniem chciałem umożliwić przynajmniej niektórym głębokie przeżycie Bożej Miłości i radość z przyjęcia Jezusa Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela. Na to konieczne jest stworzenie sobie odpowiednich warunków, najlepiej z dala od miejsca zamieszkania. Tylko Duchowi Św. należy przypisać skuteczność mojego namawiania. Dla kogoś, kto nigdy nie poddawał się duchowej formacji w jakiejś wspólnocie, podjęcie decyzji o udziale w rekolekcjach „zamkniętych” jest rzeczą niezmiernie trudną. Obecność 2 zdrowych, normalnych, „z krwi i kości” mężczyzn w tej grupie poczytuję sobie za wyraźny znak Opatrzności Bożej: jest nadzieja na stworzenie grupy modlitwy w naszej parafii. Tak bardzo jej potrzebuję! Gdybyś, Drogi Czytelniku, mógł zobaczyć wyraz twarzy uczestników tych rekolekcji po powrocie, gdybyś mógł posłuchać ich świadectwa!…

„Jest inny świat! – śpiewała kiedyś Antonina Krzysztoń – Tak, wiem: jest tu! Nie za lasami tam! Po prostu: on jest tu! I czuję, płonie Światło tuż obok nas! (…) Wystarczy tylko spojrzeć!”

 

4-10. marca

Misje święte. Tak bardzo nam potrzebne w ożywieniu więzi z Bogiem i pomiędzy sobą. Prowadzili je: ks. dr Marek Proszek, Kustosz Sanktuarium Najśw. Sakramentu z Glotowa k/Dobrego Miasta oraz ks. mgr Piotr Bryk, Diecezjalny Duszpasterz Młodzieży Diecezji Elbląskiej i Rektor Kościoła Bożego Ciała w Elblągu. Ponieważ takie owocne okazało się uczestnictwo naszej ósemki w REO, misjonarze zdecydowali się prowadzić misje niejako dwutorowo: dla jednych – rzekłbym – tradycyjnie (udział w Mszach św. z naukami, spowiedź św., Komunia św., odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, małżeńskich itd.), dla drugich – na sposób pogłębiony (dodatkowo: medytacja, spotkania w grupach dzielenia i nabożeństwo z modlitwą charyzmatyczną o „wylanie” Ducha Świętego). Doskonałym oparciem byli wspomniani wyżej uczestnicy REO. Na niektórych z nich opierała się praca w grupach dzielenia. I nie przeszkodziło nam opóźnienie zakończenia prac renowacyjnych w sali katechetycznej, którą po 15 latach od oddania budynku plebanii do uzytku trzeba było wreszcie na nowo wymalować. Wydatnego wsparcia udzieliła nam wspólnota charyzmatyczna „Dobry Pasterz” z Malborka. Co mnie najbardziej cieszy, to że pogłębionym torem zdecydowało się pójść kilkanaście osób w różnym wieku, od młodzieży aż po posuniętych w latach seniorów. Zostajemy teraz „naładowani” łaska Bożą i pragnieniem pielęgnacji tych darów, które otrzymaliśmy w czasie Misji świętych. Trzeba „kuć żelazo, póki gorące”, więc na najbliższy wtorek, godz. 20.00, wyznaczyliśmy pierwsze spotkanie modlitewne. Boże, dopomagaj!

 

30. marca

Od kilku lat w piątek przed Niedzielą Męki Pańskiej mieszkańcy Starej Wisły organizują Drogę Krzyżową przez wieś. To nabożeństwo przyciąga więcej chętnych, niż te odprawiane w kościele. Na przedzie niesiony jest duży, zbity z belek, krzyż, ciężki, dźwigany z wysiłkiem przez kilka osób. Potem idzie kapłan w komży i stule koloru czerwonego, a przy nim ustawia się kolejka czytających do mikrofonu rozważania. Tegoroczne rozważania, bardzo głębokie w treści, były urozmaicone przerywnikami chóru (na wzór teatru antycznego). Od stacji do stacji śpiewamy pieśni pasyjne. Z przodu i z tyłu zabezpiecza pochód nasza Ochotnicza Straż Pożarna w mundurach, a za nami ponadto jedzie jej wóz strażacki. Trwa to od 1 do 1,5 godziny. W tym roku pojawiły się głosy, że i pozostałe wsie mogłyby takie nabożeństwo  siebie zorganizować.

 

2. kwietnia

Od godz. 20.30 do 21.37 uczestniczyliśmy w kolejnym czuwaniu refleksyjno-modlitewnym zorganizowanym prze młodzież ku czci Sługi Bożego Jana Pawła II. Wzbogaciliśmy je projekcją zdjęć przedstawiających naszego nieodżałowanego papieża. Rzutnik multimedialny i komputer przenośny pożyczyliśmy ze szkoły. (Ach, jak miło się współpracuje z naszą szkołą!) Ludzie znowu dopisali, choć mam wrażenie, że wciąż przychodzą ci sami. Dałby Bóg, żebyśmy nigdy nie zapomnieli o tym wielkim Pasterzu Kościoła, a jeszcze bardziej: żebyśmy nie tylko nim się chełpili, ale też zaczęli żyć jego nauczaniem. Nasz parafianin, i Wójt równocześnie, p. Tadeusz Biliński zaproponował nawet, byśmy na cześć Ojca św. ufundowali do kościoła tablicę pamiątkową. Pomysł godny odnotowania; p. Andrzej Fijas wykonał już nawet szkice stosownej tablicy, w formie epitafium, które mogłoby zawisnąć naprzeciw epitafium ks. Lamkowskiego prezbiterium. Proponuję jednak, byśmy poczekali z realizacją projektu, aż Jan Paweł II zostanie wyniesiony na ołtarze. Wówczas będziemy mogli, z aprobatą Kościoła, modlić się przed jego wizerunkiem. Tylko czy wystarczy wtedy jeszcze chęci i środków na wykonanie odpowiedniego pod względem formy, pasującego do wystroju kościoła, epitafium? To niemały wydatek.

 

6. kwietnia

Wielki Piątek Męki Pańskiej. O godz. 15.30 uczestniczyliśmy w śpiewanej Drodze Krzyżowej w wykonaniu zespołu wokalno-instrumentalnego „Płomień Pański” z Malborka pod kierownictwem wikariusza parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy – ks. Tomasza Korszunia. Zespół wykonał nabożeństwo napisane i rozpowszechnione przez kleryków Zakonu O.O. Redemptorystów „Ślad losu”. Zarówno muzyka, jak i tekst, a także wykonanie są porywające i poruszające do głębi. Księże Tomaszu, młodzieży malborska, dziękujemy!

 

8. kwietnia

Uważam, że staliśmy się już na tyle dojrzali, by dokonać pewnych zmian w porządku odprawiania nabożeństw Triduum Paschalnego. A właściwie jednej zmiany, bo pozostałe praktykujemy z dużym powodzeniem już od kilku lat. Od tego roku procesja rezurekcyjna zostaje przeniesiona na jej właściwe miejsce czyli na zakończenie liturgii nocnej Wigilii Paschalnej, która już jest świętowaniem radości ze Zmartwychwstania Pana Jezusa. Do tej pory wyglądało to tak: w nocy, jeszcze przed rozpoczęciem Wigilii Paschalnej, opróżniamy Grób Chrystusa, ponieważ zanim wzeszło słońce Jezus opuścił swój grób, a rano wstawiamy Jego Ciało (Najświętszy Sakrament) z powrotem do grobu (który już był pusty!) tylko po to, by Je chwilę potem stamtąd wyjąć i ponieść w procesji dookoła kościoła. Nasuwa mi się pewna analogia do sytuacji, wcale nie tak rzadkiej, jak by się komuś wydawało, gdy ktoś chce sfotografować chrzest, ale spóźnia się na ten moment i wpada do kościoła, gdy już dziecko jest ochrzczone, więc chce, żeby ksiądz jeszcze raz ochrzcił – tak na niby – żeby tylko zdjęcie ładnie wyszło. I ksiądz to robi. Śmieszność, czy raczej żałosność tej sytuacji, jest przecież uderzająca. Podobnie i myśmy to czynili z wydarzeniem Zmartwychwstania, bo kiedy Kościół sprawuje liturgię, spełnia się rzeczywiście, choć skrycie, tu i teraz, to, co ta liturgia przywołuje. W Noc Paschy więc śpiewamy „Chwała na wysokości Bogu”, „Alleluja!”, bijemy w dzwony, ogłaszając światu, że Chrystus zmartwychwstał, ale rano jeszcze na chwilę pakujemy Go do Grobu. Czy to nie jest jakaś schizofrenia? Niektórzy parafianie wyrażali swoje niezadowolenie „Bo my jesteśmy tak przyzwyczajeni!” Zwyczaj odprawiania Mszy św. porannych, a więc i ranna rezurekcja pochodzą z czasu, kiedy przed przyjęciem Komunii św. trzeba było zachować post ścisły nie jedną godzinę, jak jest dzisiaj, ale od północy. Gdyby więc Msze św. sprawowano wieczorem, pragnący przystąpić do Komunii św. musiałby nic nie jeść ani nie pić (oprócz czystej wody) przez cały dzień. Chyba że zrezygnowałby z przyjmowania Komunii św. w czasie Mszy św. Jak wyglądały procesje rezurekcyjne rano w Kończewicach? Chociaż wszystko było na kilka dni wcześniej przećwiczone, na nic się to nie zdało, bo z asysty liturgicznej przychodził zaledwie co drugi i nikt nie wiedział, za co ma się wziąć. Wszyscy mieli do wszystkich pretensje. Głosy po krótkim śnie, a wcześniej wytężonym wysiłku przy śpiewie radosnych pieśni wielkanocnych, odmawiały posłuszeństwa. Więc jak brzmiał śpiew: „Wesoły nam dzień dziś nastał”, można sobie z łatwością wyobrazić, jeśli się tego na własne uszy nie słyszało. Wiosenne poranki są u nas bardzo chłodne i wietrzne, a nierzadko dżdżyste. Jeśli jakieś niedospane dziewczę odważyło się wziąć chorągiew, by ją ponieść w procesji, to ta chorągiew rzucała nieszczęśnicą po całej drodze, a niemniej zaspani panowie, którzy upodobali sobie zresztą ostatnie miejsca w procesji, nie pośpieszyli dziewczęciu z pomocą. Z braku ministrantów wyruszaliśmy często bez mikrofonu, bo nie było go komu wziąć. I tak szliśmy smagani wiatrem bądź deszczem w zamieszaniu i z żałosnym śpiewem na ustach „Wesoły na dzień dziś nastał”, aby przekonać śpiących jeszcze smacznie, jaką to radość mamy w sercach…

Odkąd przyszedłem do Kończewic, próbuję wyrobić w parafianach nawyk świętowania już od początku Triduum Paschalnego czyli od Mszy św. Wieczerzy Pańskiej. Do tego momentu powinno być ukończone w zasadzie całe sprzątanie domów i zakupy świąteczne. Pozostają tylko sprawy nie dające się przesunąć. Program modlitw i nabożeństw w Wielki Piątek i Wielką Sobotę jest tak pomyślany, by można było dużo czasu spędzić na rozważaniu Tajemnicy Paschy czyli Przejścia: ciemne jutrznie, Droga Krzyżowa, Gorzkie Żale, Koronka do Miłosierdzia Bożego, uporządkowana adoracja Najświętszego Sakramentu w Ciemnicy i Grobie Pańskim, okazja do spowiedzi św., no i przede wszystkim trzy, a właściwie jedna – 3-dniowa największa liturgia w całym roku. W tym roku dane nam było przeżywać Paschę szczególnie głęboko, a to dzięki temu, że w Noc Paschalną sakrament chrztu św. przyjął Rafał – już według formuły chrztu dorosłych. Tak nam Pan Bóg błogosławi, że co roku w Noc Paschalną ktoś przyjmuje chrzest. Zaangażowanie dużej ilości parafian w liturgię (lektorzy, kantorzy, komentatorzy liturgiczni, zespół dziecięcy, przepiękne przystrojenie kościoła i in.) w zasadzie wyklucza możliwość znudzenia. A po przeżyciach i dobrze przespanej nocy ci, którzy pragną, mogą przedłużyć sobie wrażenia, przychodząc dodatkowo na sumę o godz. 11.00. I jeszcze jedna zmiana: układanie kwiatów w prezbiterium powierzyliśmy specjalistce, p. Katarzynie Żmudzie z Lisewa. Mam wrażenie, że wkłada w tę pracę całe swoje serce – dla Pana Jezusa.

 

2. maja

Gościliśmy dziś w parafii wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym „Przemienienie” z Elbląga. Przyjechali ze swoimi liderami: dobrze nam znanym ks. Piotrem Brykiem i Hanną Milewską (moją rodzoną siostrą). Takie spotkanie, w którego centrum była oczywiście Eucharystia, było bardzo ożywcze zarówno dla naszych gości, jak i dla naszej grupy modlitewnej, która, być może, z czasem dojrzeje do tego, by stać się wspólnotą charyzmatyczną. Oprócz Eucharystii była katecheza wygłoszona przez ks. Piotra, wspólny śpiew i agapa przy grillu i wspaniałych wypiekach naszych pań. Myślę, że doskonale się uzupełniliśmy: oni potrzebowali trochę ciszy i spokoju, z dala od zgiełku miasta, my natomiast jakiegoś impulsu, zetknięcia się z prężnie działającą wspólnotą. I to jest właśnie piękno Kościoła, czego nie dostaje jednym, to inni mają w nadmiarze, by się wzajemnie dzielić i obdarowywać. Na zakończenie spotkania otrzymaliśmy zaproszenie do złożenia rewizyty. Chętnie skorzystamy!

 

14. maja

O godz. 15.00 Biskup Elbląski udzielił sakramentu bierzmowania 20 młodym z naszej parafii, którzy bardzo solidnie uczestniczyli w 2-letnim przygotowaniu. Zakończyli je także kursem ewangelizacyjnym „Filip” w gościnnym Głotowie. Muszę stwierdzić, że każda kolejna grupa przysparza mi coraz mniej problemów w prowadzeniu. Przyczyny upatruję w coraz większym przekonaniu się rodziców co do celowości gruntowniejszego niż za ich czasów przygotowania do bierzmowania. Przed laty przecież ograniczało się ono do zdania egzaminu z katechizmu. Dziś możemy tylko pozazdrościć młodzieży możliwości głębokiego przeżycia tego sakramentu. Ale i czasy się bardzo zmieniły. Dziś młodzież jest tak nachalnie bombardowana deprawacyjnymi treściami, jak jeszcze nigdy w historii. Dlatego potrzeba im bardziej przemyślnej ochrony. To, co wystarczało jeszcze 20 lat temu, by trwać wiernie przy Chrystusie: modlitwa, katechizacja, sakramenty św. i Msza św., to już dziś za mało. Jeśli to w porę zrozumiemy, jeśli rodzice chrześcijańscy przejmą się tą prawdą, ocalimy dla Chrystusa nasze dzieci i wnuki.

Zmianie ulega proces formacji przed bierzmowaniem. Grupa, która przyjęła bierzmowanie, zaczęła jeszcze wg starego programu „Wypłyń ma głębię” – uważam, że całkiem dobrego, z ciekawym podręcznikiem dla kandydata – więc i zakończyła według tego programu. Tymczasem od roku w diecezji obowiązuje nowy program, kładący duży nacisk na pracę w grupach pod przewodnictwem wybranych, dojrzalszych w wierze animatorów, przy czym co drugie spotkanie odbywa się w domach poszczególnych uczestników. Ma to m.in. tę wartość, że przełamuje się barierę fałszywej wstydliwości w rodzinach chrześcijańskich. W wielu domach po raz pierwszy w życiu zbiorą się młodzi chrześcijanie po to, by się modlić, dzielić wiarą i cieszyć przeżywaniem więzi z Chrystusem i pomiędzy sobą. Następna grupa będzie więc przygotowywać się już według nowego programu. Widzę w tym wielką szansę na ożywienie życia religijnego w parafii.

 

19. czerwca

Gościliśmy dzisiaj na naszym cotygodniowym spotkaniu modlitewnym wspólnotę „Dobry Pasterz” z Malborka. Głównym celem spotkania była po prostu wspólna modlitwa. Jesteśmy tejże wspólnocie szczególnie wdzięczni, ponieważ towarzyszyła nam u początków naszej grupy, posługując w czasie Misji świętych. Pewnie i my byliśmy ich radością, że wciąż trwamy, choć kilku osobom już zabrakło gorliwości. Nie czynimy jednak nikomu wymówek. Nasza grupa jest z założenia otwarta. Każdy może się z nami modlić i każdy w dowolnym momencie może się wycofać. Zakończyliśmy tak, jak winno się kończyć takie spotkanie: agapą przy kawie (pomimo późnej pory) i cieście wypieczonym przez nasze panie.

 

22. czerwca

Żegnamy dzisiaj wieloletnią katechetkę naszej parafii, panią mgr Teresę Mielewczyk z Miłobądza, która odchodzi na emeryturę. To długi i udany rozdział w pracy katechetycznej w kończewickiej parafii. Pani Teresa dała się poznać jako kobieta głębokiej wiary czyli zawierzenia Bogu w tym, co robi w Jego imieniu i dla Jego chwały. Wiem, że to może zabrzmieć dziwnie, ale nieczęsto spotyka się „wierzącą” katechetkę. Także i w tym powołaniu bardzo łatwo wpada się w rutynę. My, kapłani, moglibyśmy wiele na ten temat wyznać. I nas ludzie dzielą na księży „wierzących” i „niewierzących”. Zaświadczam,, że pani Teresa Mielewczyk jest wierzącą katechetką w najlepszym tego słowa znaczeniu. Zrozumiałe, że z tego powodu spotkało ją wiele, wiele cierpień. Nie może być inaczej, jeśli się wpatrzymy w historię Kościoła. W sposób jednak właściwy człowiekowi wiary – przez modlitwę i post, także modlitwę i post we wspólnocie – z wszystkich doświadczeń wyszła umocniona i jeszcze bardziej Bogu wierząca. Pani Tereso, dziękujemy!

 

9. lipca

Dziś zakończono prace przy instalacji systemu alarmowego w kościele i na plebanii. Wykonawcą był p. Marcin Linda z Tczewa. System został częściowo sfinansowany przez Gminę Miłoradz. To pierwszy taki gest ze strony władz samorządowych, odkąd jestem proboszczem tej parafii. Bóg zapłać radnym. Przyjmujemy ich dar jako zapowiedź większego udziału Gminy w trosce o zachowanie bezpieczeństwa i należytego stanu tego dobra kultury, jakim jest nasz gotycki kościół.

Dzięki systemowi alarmowemu, o który u władz gminnych zabiegałem już od ponad roku, będzie można otworzyć kościół i udostępnić go tym, którzy w ciągu dnia będą chcieli tu się pomodlić, czy po prostu go zwiedzić. Ma to też duże znaczenie dla zmniejszenia stopnia zawilgocenia murów.

 

1. sierpnia

Z dniem dzisiejszym Biskup Elbląski mianował mnie Dziekanem Dekanatu Malbork II w miejsce ks. mgra Andrzeja Starczewskiego, który został przeniesiony do Sztumu. Przyjąłem nominację z wdzięcznością, ponieważ odbieram ją jako nie tylko zaufanie księdza biskupa do mnie osobiście, ale też jako wyraz uznania dla tego wszystkiego, co się w naszej parafii dzieje. A nie mógłbym sam nic osiągnąć, gdyby nie ofiarna współpraca wielu parafian. W tym momencie składam podziękowanie także im za to, że dziel a ze mną troskę o stan duchowy i materialny wszystkiego, co naszą parafię stanowi.

 

2. września

III Festyn Parafialny w Kończewicach. Przed rokiem radni zdecydowali, że nie będziemy robić festynu, skoro nie udało się przeprowadzić konserwacji gontu na wieży kościoła, jak zapowiadaliśmy. Prawda jest taka, że ci, którzy byli zainteresowani konserwacją za możliwą dla nas cenę, zniknęli. Prawdopodobnie wyjechali do pracy do Irlandii, Wielkiej Brytanii czy gdzie indziej. Tymczasem wycofano z produkcji środek, który miał posłużyć do konserwacji gontu (zapewne nie spełniał norm unijnych). W jego miejsce pojawił się inny, kilkakrotnie droższy. To co miało nam przed rokiem wystarczyć na materiał i wykonanie, teraz nie wystarcza już nawet na materiał. Jeśli mamy kiedykolwiek uporać się z konserwacją gontu, to musimy dozbierać pieniędzy. Dlatego w tym roku festyn się odbył. Pan Bóg znów pobłogosławił nam pogodą, Powiatowa Komenda Straży Pożarnej w Malborku zademonstrowała swój sprzęt i umiejętności strażaków (to zawsze budzi zainteresowanie młodzieży). Furorę zdobyły kozy jako atrakcja dla dzieci. Pani Ewa Buniek, sołtys z Bystrza, dostarczyła 2 swoje zwierzaki jako żywe maskotki dla dzieci. Spacer z kozą cieszył się bodaj największym zainteresowaniem naszych milusińskich. W loterii fantowej nagrodę główną stanowiła duża nowa lodówka, dar od P.P. Krystyny i Ryszarda Bolek. Co do festynu: powoli stajemy się specjalistami w jego organizacji. Szczególne uznanie należy się p. dyrektorowi Sławomirowi Zirrze i p. wójtowi Tadeuszowi Bilińskiemu, którzy zorganizowali szereg fantastycznych konkurencji sportowych, zręcznościowych i kulturalnych w ramach współzawodnictwa sołectw. Ponieważ festyn był połączony z dożynkami, po wszystkim można było jeszcze potańczyć. O oprawę muzyczną i nagłośnienie zadbał p. Piotr Kozłowski. I znowu wspaniała zabawa, choć bez alkoholu!

 

3. września

Pracę katechetyczną w szkole podjęła p. mgr Bożena Guzińska. jest rodowitą mieszkanką Kończewic. Do tej pory uczyła w Szkole Podstawowej nr 9 w Malborku. Ponieważ w ostatnich miesiącach jej mąż wybudował w Kończewicach dom i rodzina przeprowadziła się do naszej wioski, a w tym roku przeszła na emeryturę p. Teresa Mielewczyk, odczytaliśmy to jak znak Boży, że katechetką zostanie właśnie pani Bożena. Jest kobietą bardzo ciepłą w odbiorze, przy tym dała się poznać jako człowiek dość uparty, niełatwo zmieniający swoje przekonania. Dyrektor szkoły, p. Sławomir Zirra, znając osobiście panią Bożenę i jej warsztat pracy, przyjął z wielką radością wiadomość o skierowaniu jej do pracy katechetycznej. Podobnie jak pani Mielewczyk, pani Guzińska będzie prowadzić ponadto zajęcia z wychowania do życia w rodzinie. Z całego serca życzę pani Bożenie, by w miarę bezboleśnie weszła w tok duszpasterstwa naszej parafii.

 

30. września

Kompromitacja! Na godz. 15.00 zaprosiliśmy do kościoła dzieci wraz z rodzicami na familijne oglądanie filmu p.t.: „Jezus”, wysłuchanie świadectw o nawróceniu oraz zespołu muzycznego wspólnoty „Jan Chrzciciel” z Gdyni. Przyszło 5 osób. Większość zgromadzonych w kościele stanowili więc goście z towarzyszącym im ks. Piotrem Brykiem. Przywieźli ze sobą cały potrzebny do projekcji filmu i koncertu piosenki religijnej sprzęt. Dla 5 osób, w tym jedna dorosła. Chciałbym szybko zapomnieć o dzisiejszym dniu!

 

14. października

Dla uczczenia Jana Pawła II w kolejnym Dniu Papieskim udaliśmy się o 13.45 z pieszą pielgrzymką do Mątów Wielkich, by w tamtejszym kościele o godz. 15.00 raz jeszcze skorzystać z szansy obejrzenia filmu ewangelizacyjnego „Jezus” i spotkać się ze Wspólnotą „Jan Chrzciciel”. Niektórzy z parafian widzieli mój ból na skutek zlekceważenia przez nas naszych gości przed dwoma tygodniami. Dlatego tym razem mobilizacja była większa. Zmusiłem też do udziału w pielgrzymce młodzież przygotowującą się do bierzmowania. Poszło nas więc w sumie ok. 30 osób. Po drodze spotkało nas trochę przykrości w Bystrzu. Kiedy pielgrzymka mijała dom, w którym mieszkają m in. P.P. Szymańscy, w oknie na piętrze ustawiono głośnik i „na całą parę” włączono jakiś ostry utwór muzyczny w stylu „heavy metal”. W tym czasie odmawialiśmy Różaniec. Także, a nawet szczególnie, za tę rodzinę. Kiedy minęliśmy dom, muzykę ściszono.

Inicjatorem pielgrzymki - nazwijmy to: „gwiaździstej (druga grupa wyszła w tym samym czasie z Miłoradza) był nowy administrator parafii w Miłoradzu i w Mątowach Wielkich ks. dr Sławomir Małkowski. Z wielką gorliwością podjął próbę ożywienia religijnego powierzonych mu parafii. Zależało mu na tym, by ludzie usłyszeli osobiście składane świadectwa, jak Jezus zmienia życie człowieka także i dzisiaj. Obydwie grupy pielgrzymów wypełniły z ledwością ławki w niewielkim kościele mątowskim. Ziarno jednak zostało posiane.

 

20. października

Kolejne czuwanie refleksyjno-modlitewne poświęcone Janowi Pawłowi II połączone z modlitwą o jego rychłą beatyfikację i kanonizację przygotowała i poprowadziła nasza młodzież. Jestem pod wrażeniem liczebności pozostałej młodzieży przybyłej na to czuwanie. Można powiedzieć, że wczoraj kościół kończewicki należał do młodych.

 

3. listopada

Byliśmy z naszą grupą modlitewną w Elblągu w kościele Bożego Ciała z rewizytą u Wspólnoty „Przemienienie”. Było pobożnie i radośnie. Gospodarze przygotowali nie tylko warunki do wspólnej modlitwy i posiłek, ale też zestaw zabaw integracyjnych. Jak dobrze poczuć się jeszcze choćby od czasu do czasu dzieckiem! Wszak „jeśli nie staniecie się, jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego”.

 

17. listopada

Od godz. 11.00 gościliśmy w naszej parafii przedstawicieli Diecezjalnej Wspólnoty Nieustającego Różańca Świętego z Elbląga. Przyjechali do nas, by się tu modlić na różańcu o tryumf Niepokalanego Serca Maryi, o pokój na świecie, o siły duchowe i fizyczne dla Ojca św. i osób konsekrowanych oraz o łaskę intronizacji Najśw. Serca Pana Jezusa w Polsce i na świecie. Od godz. 11.30 odmawiana była część radosna Różańca św., od 12.10 część światła, od 12.50 część bolesna, a od 13.30 część chwalebna. O 14.30 została odprawiona Msza św., na którą niestety nie dotarł moderator tej wspólnoty, ks. kan. Janusz Kawęcki, a zakończyliśmy nabożeństwem do Miłosierdzia Bożego o godz. 15.00. Oczywiście i nasi wierni uczestniczyli w tym czuwaniu modlitewnym w obecności Najświętszego Sakramentu.

Aby zapewnić w miarę równomierny napływ ludzi na to nabożeństwo, zaprosiłem poszczególne Róże Żywego Różańca przynajmniej na jedną jego część. Starą Wisłę na 11.30, Kończewice – Róża mężczyzn na godz. 12.10, Kończewice – kobiety na godz. 12.50, a Bystrze i Różę młodzieżową na godz. 13.30. Kilka osób z parafii włączyło się do tej modlitewnej wspólnoty, która 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku „omadla” na różańcu podane wyżej intencje.

 

25. listopada

Od 21. października co niedzielę (z jednym wyjątkiem) oglądaliśmy jedną część 5-godzinnego filmu dokumentalnego o życiu Jana Pawła II. Przychodziło nań zawsze kilkanaście osób. Pewnie można ten film sobie obejrzeć na domowym odtwarzaczu, ale dlaczego nie skorzystać z możliwości spotkania się przy kawie i na wspólnym przeżywaniu, jak wielkim darem był dla nas Jan Paweł II? Przyszło kilka osób starszych, co trzeba im poczytać za wielką zasługę, bo wyposażenie naszej sali w domu parafialnym jest nader skromne, a ławki bardzo niewygodne. Sprzętu do projekcji użyczyła nam nasza niezawodna szkoła. Kawę zaparzył niezawodny ksiądz proboszcz.

 

2. grudnia

O godz. 17.00 z inicjatywy p. Sławomira Zirry w sali katechetycznej odbył się rodzinny turniej szachowy przy kawie i herbacie. Do zawodów stanęło 4 zawodników: Sławomir Zirra, Rajmund Kossarzecki, Czarek Kossarzecki i ks. Ryszard Milewski. Publiczność zawiodła, bo nie przyszła. A uczestnicy zawodów są bardzo zadowoleni, bo każdy z nich coś sobie ugrał. Zamierzamy kontynuować.

 

9-11. grudnia

 

Rekolekcje adwentowe wygłosił nam ks. mgr Robert Kaniowski, proboszcz z Szyldaka, archidiec. warmińska.

<< powrót